Nowy/Nowa w firmie?

Napisał admin

relacje międzyludzkieDostałaś(-eś) nową pracę w firmie i nikogo nie znasz? W pierwszym dniu szef przedstawia cię wszystkim pracownikom? Jak zapamiętać dziesiątki imion i nazwisk? Gdy spotkasz kogoś na korytarzu, to jak masz się zachować?

Na wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć na swoim własnym przykładzie. Znalazłem się w sytuacji niezbyt dla mnie dogodnej, ponieważ już pierwszego dnia pracy zostałem rzucony w wir obowiązków i byłem zmuszony pracować z ludźmi, których kompletnie nie znałem. Nikt mnie nikomu nie przedstawił i musiałem działać na własną rękę. W owej instytucji, w której zacząłem pracę, nie stosowano świętej dla mnie zasady “managed by walking”, która mówi o tym, że aby szef mógł poznać potrzeby pracowników, musi spacerować po firmie. Dzięki temu lepiej pozna swoich podwładnych i będzie mógł zaznajomić się z ich potrzebami. Spytacie więc, co to ma wspólnego z tym tematem? Otóż ma - i to wiele, ponieważ w takiej firmie pracownik zostanie na 100% przedstawiony wszystkim i przynajmniej będzie wiedział, kto jest kim.

W związku z tym, że zapomniano mnie przedstawić personelowi, musiałem to robić samodzielnie. Niektóre osoby mi w tym pomogły i same wyraziły inicjatywę poznania mnie, za co im serdecznie dziękuję. Na początku kłaniałem się tylko tym osobom, które znałem, ponieważ nie byłem pewien, kto jest kim. Na początku takie zachowanie zdawało świetnie egzamin i było mi na rękę. Podczas gdy zapoznawałem się z kolejnymi osobami pracującymi w owej placówce, natrafiłem na pewien próg. Co zrobić z tymi osobami, którym się nie kłaniałem? Nie da się ich tak po prostu ominąć i udać, że się ich nie widzi. Ktoś, kto kieruje się zasadami SV, musi zdawać sobie sprawę, że gdy kogoś omija, to łamie owe zasady.

Z sytuacji wyszedłem w sposób dość prosty, a mianowicie przedstawiłem się pozostałej części “załogi”. Męczyło mnie sumienie, że nie zamieniłem ani jednego słowa z tymi osobami. Aktualnie znam około 80% pracowników, z którymi widuję się na co dzień i im się właśnie kłaniam. Nie witam ich po imieniu. Nie stosuję słów w stylu: “Cześć, Mietek, co słychać?”. Po prostu widząc kogoś na korytarzu, kłaniam mu się - i to w zupełności wystarczy.

Człowiek nie jest w stanie zapamiętać tak dużej ilości imion. A nawet gdyby miał do tego predyspozycje, to mogę zagwarantować, że ta druga osoba by jej nie miała i nie zapamiętałaby naszego imienia. Najprościej się po prostu ukłonić (kobiety - uśmiechnąć) i mieć świadomość tego, że zachowanie to było jak najbardziej na miejscu.

W SKRÓCIE

Nie witajmy się ze wszystkimi po imieniu. Wystarczy się ukłonić bądź uśmiechnąć, mówiąc komuś “dzień dobry”. Powiedzenie “dzień dobry” parę razy w ciągu dnia nie spowoduje, że zostaniemy postrzegani jako zapominalscy (przecież już się ze mną witał dzisiaj 2 razy). Oczywiście są wyjątki, ale na nie nawet zasady SV nie pomogą.



Kategoria: savoir-vivre

Jeśli uznałeś tę stronę za wartościową, rozważ umieszczenie linka do niej.
Po prostu skopiuj link znajdujący się poniżej (Ctrl+C aby skopiować) i umieść na swojej stronie.
Link będzie wyglądał właśnie tak ==> Nowy/Nowa w firmie?

Musisz być zalogowany, aby napisac komentarz.